poniedziałek, 20 maja 2019

Co wkurza kierowcę?

Dzisiaj nieco inaczej, dziś przedstawiam kilka irytujących zachowań, które notorycznie spotykam na polskich drogach, okraszone trochę memami, bez których dzień byłby stracony.

Prawo jazdy kategorii B posiadam od ponad trzech lat, natomiast takim praktykującym kierowcą jestem od dwóch. Myślę, że jako kierowca sprawdzam się całkiem nieźle i należę raczej do grona tych kulturalniejszych (przynajmniej taką mam nadzieję), a dzisiaj przedstawię kilka zachowań, tych mniej kulturalnych posiadaczy samochodu, którzy sprawiają, że poziom ciśnienia ewidentnie podnosi się do maksimum, a wyimaginowany nóż w kieszeni się otwiera w trybie błyskawicznym.


Naśladowanie żółwi i ślimaków i jeżdżenie, jak święta krowa.

Doskonale rozumiem, że są ograniczenia  i są tacy, którzy ich nie łamią, oraz że są również tacy ludzie, którzy boją się przycisnąć ten pedał gazu. Ja wszystko rozumiem, ale jechać takie 40, czy 50 w terenie niezabudowanym, to zbrodnia. Do tego, jechanie środkiem, zamiast zjechania do boku, aby umożliwić manewr mijania, to już w ogóle mordercze odruchy we mnie budzi.

Parkowanie na poboczach w wąskich uliczkach
Wąska ulica, a tam... rząd samochodów. I jeszcze jestem w stanie to zrozumieć, jeśli samochody stoją ładnie p jednej stronie, ale jeśli już jakiś delikwent zaparkuje w poprzek, albo co gorsza po drugiej stronie ulicy i całkowicie uniemożliwia przejazd, to się nóż w kieszeni otwiera. No bo po co komu przejazd przez ulicę, nie?

Parkowanie na dwóch miejscach
Odnośnie parkowania część dalsza; no jakim trzeba być głąbem, żeby zaparkować na dwóch miejscach? Nie wyszło Ci parkowanie? Popraw, zawsze można to zrobić. Ja też nie potrafię idealnie zaparkować, ale jak mi nie wyjdzie, to staram się poprawić, żeby ktoś obok mógł postawi swój samochód i mógł sobie oszczędzić zbędnych słów. I nie wrzuci mnie wtedy na spotted!

Przyspieszanie podczas wymijania
O kurde, nic mnie tak nie wnerwia, jak to. Ogólnie ja nie lubię wyprzedzać, ale jak ktoś się wlecze, czego nie lubię, to czasem trzeba. Oczywiście taki delikwent nagle pokazuje, że on nagle potrafi szybko jeździć! A jak dojeżdża do środkowej linii najbardziej, jak się da, to już w ogóle jest mistrzem kierownicy.

Brak kierunkowskazów
Jedziesz sobie spokojnie, samochód przed tobą... jeb po hamulcach! Człowiek przed tobą wymyślił sobie, że nagle skręci, ale żeby to jeszcze jakoś zasygnalizować? Panie, a komu to potrzebna?!

Wyrzucanie śmieci przez szybę
I znów; się nóż w kieszeni otwiera, jak widzę, że ktoś wyrzuca śmieci przez szybę. 

Piesi
Piesi to chyba największa zmora kierowców. Zamiast zastanowić się, czy ten nadjeżdżający samochód zdąży zahamować, to od razu wpieprza się na pasy, często nawet bez rozglądania się i przy tym idzie, jakby chciał, a nie mógł. Ponadto, chyba w każdym mieście, jest taka ulica, przez którą każdy przechodzi tak, jakby cała była wymalowana w pasach. U nas jest to przy targowisku jedna i druga przy stacji PKS i tam naprawdę każdy chodzi, jak chce. No dobra, ja też, ale nie wpieprzam się nikomu pod koła, a idę jak jest pusto :).

Trąbienie na "Lki"
Nie lubię jeździć za naukami jazdy, więc przy najbliższe zdarzającej się okazji staram się je mijać, a jak się nie da, o jeszcze bardziej uważać. I zdaję sobie sprawę, że takie zgaśnięcie samochodu na skrzyżowaniu w Lkach się zdarza i trzeba po prostu zaczekać chwilę dłużej, no ale co w głowach mają ludzie, którzy wtedy trąbią? Zapomnieli, że sami też się kiedyś uczyli?

Długie światła nocą
Zmrok, albo szarówka, to wiadomo, że odpala się długie światła i to jest jak najbardziej w porządku... pod warunkiem, że żaden samochód nie jędzę z przeciwka, albo przed Tobą w bliskiej odległości. Czasem można zapomnieć, że ma się je włączone, mi też się zdarza, ale jak widzę, że ktoś mi miga, to moment się ogarniam, ale jednak są tacy, co tego nie potrafią. Ostatnio miałam sytuację, że jechałam wieczorem, a ktoś za mną cisną na długich i jechał centralnie za mną - wiadomo w lusterku się odbija i oślepia. Mignęłam mu ze 2 razy, ale nic to nie dało, nawet zwolniłam specjalnie, żeby mnie wyprzedził, ale ni cholery. Ludzie jednak potrafią irytować.


Blokowanie skrzyżowania
Skrzyżowanie, korek i kilkukrotne stanie na światłach. Sytuacja, że nie ma już gdzie wjechać na pas, więc powinno czekać się grzecznie, aż coś się zluźni, ale po co, na co to? Lepiej wjechać na środek skrzyżowania, samochody ani drgną, światło się zmienia, a wtedy inni mają zablokowany przejazd. Niestety za często widuję te zjawisko.


Dodam jeszcze, że planowałam około pięciu punktów, a wyszło dużo więcej. Ktoś by coś jeszcze dodał do mojej listy?  :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Stali bywalcy